środa, 17 września 2014
Info
Muszę się zastanowić.
Ta szkoła mnie dobija.
Może jeszcze tu wrócę.
Może jeszcze skontaktuję się z właścicielką.
Może jeszcze zmienię decyzję, ale teraz nie.
Przepraszam.
Zaniedbuję wszystkie blogi.
Do tego źle się czuję.
Muszę to zmienić.
Żegnajcie
wtorek, 16 września 2014
Koniec...
Hej tu Aleksandra Verdas. Chciałam wam powiedzieć, że odchodze z bloga...Niestety, ale muszę. Nie mam czasu. Żeby was nie zawieść do końca to chciałam poinformować, że zamierzam utworzyć nowego bloga z OS tylko muszę w kręcić więcej osób. Więcej szczególoszczególów w najnajbliższym czasie. Adios... :-)
czwartek, 28 sierpnia 2014
Rozdział II
Dedykuje to mojej kochanej Alla Salvatore :) Buziaki! ;*
*Diego*
Gdy usłyszałem od Luśki, że Camila wyszła na wolność, zamarłem. Postanowiłem udawać, że już mi na niej nie zależy i dalej ją wkopywać. Gdy Lu kazała mi wyjść, poszedłem do parku. Usiadłem na pierwszej lepszej ławce. Podparłem głowę swoją dłonią i zacząłem rozmyślać. Doszedłem do wniosku, że nie mogę przecież się przyznać do swojej czarnej przeszłości. Muszę nadal okłamywać Ludmiłę, rodzinę, wszystkich. Lewą ręką wyciągnąłem z kieszeni swoich czarnych jeans'ów białego smartphona (K: Nie wiem jak to się pisze :D) a do zestawu biało-srebrne słuchawki. Słuchawki podłączyłem do telefonu, a ich górną część do uszu. Na przeźroczystym ekranie pojawiła się dość długa lista piosenek. Włączyłem moją ulubioną. Po chwili usłyszałem pierwsze dźwięki In My Dreams. Ociężale wstałem, uważając aby słuchawki nie odłączyły się od urządzenia. Snułem się po parku rozmyślając, gdy nagle wpadłem na znaną mi osobę.
*Francesca*
Szłam sobie spokojnie parkiem, a tu nagle wpada na mnie jakiś zamyślony facet. Po dokładniejszym przyjrzeniu się zauważyłam, że to Diego. Uśmiechnęłam się niemrawo i podałam mu rękę, aby wstał. Po chwili ją chwycił, i wstał. Otrzepał się z niewidzialnych pyłków, przeprosił, przytulił i poszedł. To było dość dziwne, ale okey. Zaczęłam ponownie iść w stronę sklepu, w którym musiałam kupić kilka potrzebnych mi produktów na imprezę, którą organizuje wraz ze swoim ukochanym - Andresem. Szybko przeleciałam wzrokiem po okolicy. Zauważając wielki szyld "Biedronka", podbiegłam do tamtego miejsca, w którym znalazłam dość duży, żółty budynek. Weszłam do niego. Lekkie światła przy pierwszym wrażeniu, oślepiły mnie. Wzięłam wózek, i po chwili w wózku było kilka zgrzewek coli, wiele paczek żelków i chipsów, oczywiści alkochol i lody. Do tego wzięłam odtwarzacz muzyki, który był na wyprzedaży. Z gotowymi zakupami, podeszłam do kasy. Stojąc w dość długiej kolejce, rozglądałam się po sklepie. Nie zauważyłam nikogo znajomego, więc odwróciłam głowę, w strone mojego celu. Okazało się, że mogę juz wykładać produkty na specjalną taśmę, więc zrobiłam to. Po chwili moje zakupy dotarły do kasy. Sprzedawczyni, a zarazem kasjerka, przekładała moje zakupy przez specjalny skaner, a po chwili już wstukiwałam kod karty. Po zwrotach grzecznościowych, ruszyłam w stronę drzwi wyjściowych. Chwilę poźniej, szłam z zakupami do swojej willi.
Wita was Katelyn :D Wiem, rozdział do bani. Szablon zresztą też, bo ja go robiłam. Mam nadzieję, że rozdział wam się spodobał. Następnia pisze Justyna ;) Jej rozdział na 100% będzie lepszy :)
K ;*
*Francesca* Szłam sobie spokojnie parkiem, a tu nagle wpada na mnie jakiś zamyślony facet. Po dokładniejszym przyjrzeniu się zauważyłam, że to Diego. Uśmiechnęłam się niemrawo i podałam mu rękę, aby wstał. Po chwili ją chwycił, i wstał. Otrzepał się z niewidzialnych pyłków, przeprosił, przytulił i poszedł. To było dość dziwne, ale okey. Zaczęłam ponownie iść w stronę sklepu, w którym musiałam kupić kilka potrzebnych mi produktów na imprezę, którą organizuje wraz ze swoim ukochanym - Andresem. Szybko przeleciałam wzrokiem po okolicy. Zauważając wielki szyld "Biedronka", podbiegłam do tamtego miejsca, w którym znalazłam dość duży, żółty budynek. Weszłam do niego. Lekkie światła przy pierwszym wrażeniu, oślepiły mnie. Wzięłam wózek, i po chwili w wózku było kilka zgrzewek coli, wiele paczek żelków i chipsów, oczywiści alkochol i lody. Do tego wzięłam odtwarzacz muzyki, który był na wyprzedaży. Z gotowymi zakupami, podeszłam do kasy. Stojąc w dość długiej kolejce, rozglądałam się po sklepie. Nie zauważyłam nikogo znajomego, więc odwróciłam głowę, w strone mojego celu. Okazało się, że mogę juz wykładać produkty na specjalną taśmę, więc zrobiłam to. Po chwili moje zakupy dotarły do kasy. Sprzedawczyni, a zarazem kasjerka, przekładała moje zakupy przez specjalny skaner, a po chwili już wstukiwałam kod karty. Po zwrotach grzecznościowych, ruszyłam w stronę drzwi wyjściowych. Chwilę poźniej, szłam z zakupami do swojej willi.
Wita was Katelyn :D Wiem, rozdział do bani. Szablon zresztą też, bo ja go robiłam. Mam nadzieję, że rozdział wam się spodobał. Następnia pisze Justyna ;) Jej rozdział na 100% będzie lepszy :)
K ;*
niedziela, 24 sierpnia 2014
Rozdział I
Dedykuję to, moim kochanym siostrom:
Carrots Kabum oraz Justynie Chmielinskiej
Te quiero amigas!
*Camila*
-Panno Torres, czy ma pani coś na swoją obronę?-spytał starszy pan z siwą głową i długą brodą (nie Mikołaj xD)-Nic, oprócz moich słów, że jestem niewinna. Ale z pewnością nikt nie uwierzy mi na słowo, no bo czemu? Miałam motto. Tak. Znaleziono tam moje ślady. Owszem, znaleziono. Więc co ja mogę zrobić. Tylko ja znam prawdę, ale..nie do końca. Wiem, że to nie ja, ale tak mówi każdy skazaniec-powiedziałam szczerze
-Chciałbym ci wierzyć. Osobiście mnie przekonujesz. Widzę w twoich oczach tą bijącą szczerość, a uwierz znam się na tym, ale nie mogę postąpić inaczej. Niestety-powiedział
-Wiem to-odpowiedziałam spokojnie
-Zatem. Sąd uznaje za winną popełnionej zbrodni, Camilę Torres i skazuje na trzy lata pozbawienia wolności w zakładzie opiekuńczo-karnym dla osób niepełnoletnich! Koniec rozprawy, proszę wyprowadzić oskarżoną-powiedział
Uderzył młotkiem, a dwóch policjantów zakuło mnie w kajdanki i zaprowadziło do ośrodka. Wychodząc widziałam minę sędziego. Wyrażała współczucie. Wierzył mi, ale ni mógł zrobić nic innego.
Ta scena często przypominała mi się, ilekroć pomyślałam o przeszłości. Mogłabym powiedzieć "nie byłam grzeczną dziewczynką". Ale nie mogłam tak powiedzieć. Bo ja nie byłam winna. Ale wiem kto. Mój przyjaciel. A raczej były przyjaciel, Diego. Zrobił to z kumplami, a potem złożył na mnie, bo bał się konsekwencji swojego karalnego czynu. Zaprzysięgłam sobie, że się zemszczę. Tak, że go zaboli. Uderze w jego najczulszy punkt, nie patrząc na konsekwencje. Dokładnie tak, jak zrobił to on trzy lata wstecz. Tak, zmieniłam się przez ten czas. Specjalnie, aby mnie nie rozpoznał. Abym mogła wtargnąć w jego życie, bez żadnych podejrzeń. Zapuściłam i przemalowałam włosy. Zmieniłam styl ubierania. Moje rysy twarzy również się zmieniły, ale to zasługa ubiegających lat. Przez te trzy lata zmieniłam się. W niczym nie przypominałam tamtej Camili. Wczoraj dowiedziałam się, że mimo, że mam ukończone osiemnaście lat, jakaś rodzina chce mnie przygarnąć. To miłe z ich strony, że chcą mi pomóc, będę starała się ich pokochać i odwdzięczyć ich dobro. Z torbą pełną wspomnień, idę do nowego domu, a ślad po mnie, utrwali się na wieki. Poza tym mam jeszcze jedną misję. Odnalezienie brata. W tym pomoże mi moja nowa rodzina. Wierze, że to dobrzy ludzie i że okażą mi wsparcie.
*Ludmiła*
Świeże informacje! To już dziś, po trzech latach spędzonych w miejskim zakładzie opiekuńczo-karnym, na wolność wychodzi Camila Torres. Według naszych źródeł, znalazł się dla niej dom. Według wypowiedzi sędziego, prowadzącego cały proces nastolatki, dziewczyna była niewinna. Wierzył w jej słowa. Niestety, same słowa nie wystarczyły i na tym się skończyło, gdyż dowody wskazywały same za siebie. Czy rzeczywiście, panna Torres jest niewinna? Czytaj dalej, strona 9!
Głupie szmatławce, oczywiście, że jest! Ona jest niewinna! Ręczę za to w stu procentach! Ta dziewczyna wiele przeszła. Wiem, bo przyjaźniłam się z nią, jeszcze gdy była na wolności. Jestem pewna, że to nie jej wina, ktoś ją wrobił. Ona nie byłaby zdolna do czegoś takiego, jestem tego samego zdania, co ten sędzia. Jestem z tym człowiekiem! Nie rozumiem, jak można robić z człowieka, takiego potwora, to straszne co się teraz dzieje!
-Lud, wszystko okej?-usłyszałam znajomy głos obok mnie
-Tak, wszystko w porządku. Tak przynajmniej myślę-powiedziałam ze smutkiem
-Widzę, że coś jest nie tak...-powiedział
-Wiesz, kupiłam gazetę, ale pożałowałam. Napisali...o Camili. Wyszła już na wolność, a gazety strasznie ją obsmarowują i przypisują winę. Nikt nie staje w jej obronie-odpowiedziałam spuszczając głowę
-Może dlatego, że jest winna?-spytał
-Ty chyba żartujesz! Jak możesz, to twoja przyjaciółka...-w tym momencie Diego mi przerwał
-Była przyjaciółka...-tym razem to ja mu przerwałam
-Wiesz co, jesteś chamski. Przyjaźniłeś się z Cami, a teraz się tego wypierasz? Kochanie, jak możesz? Powinieneś ja wspierać, tak jak to robię. A ty jeszcze jej nie wierzysz . Jestem pewna, że ktoś ją w to wrobił, ona jest niewinna! A teraz...wyjdź, chce zostać sama!-krzyknęłam a Diego zniknął mi z horyzontu.
-------------------------------------------------------------------------------
Witajcie, tak oto prezentuje się rozdział I, wiem masakra, nie? -,- Teraz pisze Katelyn <3
czwartek, 21 sierpnia 2014
Prolog
W końcu wyszła z tego głupiego poprawczaka. Przesiedziała tu przez trzy lata. Trzy lata, które były dla niej wiecznością. Siedziała tu przez niewinność. Wrobił ją jej dawny przyjaciel, bo nie chciał sam tu trafić. Mówiła, że to on zrobił, że ona jest nie winna, ale nikt jej nie wierzył. Skazali ją na te piekielne trzy lata w poprawczaku. Codziennie musiała znosić srogie spojrzenia za to co "zrobiła". Uznali, że jest winna kradzieży w miejskim sklepiku. Znaleźli tam jej włosy i odciski palców. Nie dziwiła się.
Przed oskarżeniem jej o tą głupią kradzież codziennie tam przychodziła. Miała wtedy piętnaście lat. Musiała opiekować się swoim młodszym bratem, bo ich matka była nałogową narkomanką. Kupowała tam jedzenie sobie i swojemu bratu.
Stała teraz sama przed wielkim szarym budynkiem. W ręku miała torbę, w której były jedyne pamiątki, które zostały po jej dawnym życiu. Miała teraz osiemnaście lat Zmieniła się. Wydoroślała. Miała teraz zupełnie inne marzenia. Jednym z nich była zemsta. Zemsta na swoim dawny przyjacielu. Pragnęła odzyskać swojego brata. Była już pełnoletnia. Chciała się nim zaopiekować. Miała prawo. Musiała jedynie go odnaleźć w jednym z kilkudziesięciu domach dziecka w jej regionie. Musiała go znaleźć.
Wita Was beznadziejna Justyna. Wiem schrzaniłam prolog. Przepraszam. Lepiej, by napisała go moja Olcia. Pierwszy rozdział napiszę nasza Verdas. Nie zaprosiła mnie na ślub z Leonkiem.. Nie wiem czy mogę jej to wybaczyć xD. Dobra nie ważne. Czekajcie na rozdział pierwszy. Do następnego.
Justyna <3
środa, 20 sierpnia 2014
Hola!
Hola! Z tej strony jedna ze współautorek bloga! Blog będzie o Diemi. Reszty par, nie zdradzam. Bloga bedą prowadzić trzy osoby: ja, Justyna Chmielińska oraz....nie wiemy! xD. A tak serio, to poszukujemy trzeciej osoby. Więcej informacji o tym znajdziecie TU. Tym czasem ja biorę się za wygląd bloga. Niedługo pojawi się prolog. Dziękuję i do zobaczenia! <3 :*
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
